list do zony

Written by

in

Kochana Martusiu,

Piszę ten list do Ciebie z jednego powodu…

Innym może się wydaje że u nas jest tak różowo, że jest tak dobrze. Na zewnątrz może i to tak wygląda. A czy tak jest?

Podoba mi się u Ciebie wiele rzeczy. Ty jesteś tym kim ja chciałbym być! To masz umiejętności których ja nigdy nie miałem i nigdy nie będę miał. Chociażby sposób twojego kumunikowania się, twoje socjalne umiejętności. Ja Ci tego zazdroszczę, a z drugiej strony cieszę się że mam kogoś takiego.

Podoba mi się twoja opieka nad naszymi dziećmi. Ja nigdy czegoś takiego nie widziałem i się nie spodziewałem. Ta miłość. Ta troska. Ta wilcza opieka. To jest coś naprawdę fajnego.

Podoba mi się też że zaczynasz w niektórych aspektach zmieniać swoje podejście. Nie powinniśmy podnosić głosu na nasze dzieci. Tak, to jest trudne w różnych chwilach. Ale wiem że nie tędy droga. Czy nie chcemy wychowywać dzieci w spokoju, miłości… a nie wrzasku i wykrzykiwaniu. Nad tym musimy popracować. To musimy udoskonalać.

I zauważam twoją otwartość na zmiany. To mi się podoba.

Zauważam też inne podejście do mnie. Ja wiem że próbowanie zmienić kogoś na siłę nie pracuje. Dlatego przestałem to robić. Ja i Ty możemy zmienić się tylko sami. I tyko wtedy jak tego chcemy. Droga przez wyzywanie, krzyki, walki nie prowadzi do większej miłości.

Napisałem ten list z jednego powodu: Kocham Cię! I mogę powiedzieć że ta miłość się pogłębia: jest największa odkąd moją Martusię poznałem. Dajesz mi wiele powodów do dumy, dziękuję Ci za to.

-Staś