Jadę do Polski jutro. Długo czekałem na ten moment. Dwa miesiące bez rodziny to nie jest łatwy czas. Co mnie trzymało to fakt że oni są w dobrym miejscu. Że tak naprawdę to jest im tam lepiej. Poza tym, ja chcę żeby mój syn dobrze mówił po polsku bez względu na to czy my zostaniemy w Polsce czy w USA.
Czy nauczyłem się coś przez ten czas?
Dużo czasu straciłem. Za dużo. No ale co na to poradzę. Już tak jest.
Ale dużo się też nauczyłem. Dobrze że zacząłem czytać na temat dzieci i ich wychowania. Naprawdę jest to chyba najlepsze co mi się mogło przydarzyć.
Poza tym to zrozumiałem jak tak naprawdę ważne jest miec dobrą rodzinkę. To wszystko daje sens życia. Dodaje uroku życia. To jest piękne.
No ale co konkretnego się nauczyłem.
1. Bedę próbował wprowadzić jeden-rodzic-jeden-język regułę. Ja będę mówił po angielsku a Marta po Polsku. Do Victorka i do Fabianka.
2. Zero telewizji po 8pm aż do spania. Tak naprawdę to lepiej by było zero telewizji od mojego wejścia do domu.
3. Ja będę się bardziej kontrolował, nie dawał wyprowadzić z równowagi przez Martę ani przez moich synów.
Tylko te trzy rzeczy no i aż!